Jak przechytrzyłam złodzieja… (Meksyk, Gwatemala, Belize)

Któregoś roku latem uzbierała się grupa na wyprawę Tropem Jaguara, w której skład wchodziło 8 kobiet. Zdecydowałam się poprowadzić je przez Meksyk, Gwatemalę i Belize. Cóż kraje te nie są bezpieczne, ale trzeba umieć sobie radzić i o tym będzie między innymi moja opowieść.

Spotkanie na lotnisku w Warszawie zawsze jest wielką niewiadomą. Osiem kobiet i ja dziewiąta podjęłyśmy wyzwanie przejechania tych niesamowicie kolorowych krajów Ameryki Środkowej. Nie znamy się. Pierwsza wymiana zdań, uśmiech i do dzieła. Najważniejsze jest dobrze się czuć w swoim towarzystwie, poznać swoje przyzwyczajenia, hobby, kaprysy i zaakceptować się.

Stolicę Mexico D/F zwiedzałyśmy na wesoło. Już zaiskrzyło między nami, kiedy Mariachi śpiewali nam La Cucaracha. I w kolejnym mieście w Oaxace czułam się jak z przyjaciółkami i nie mogłam uwierzyć, że tak szybko się polubiłyśmy. Zwierzałyśmy się sobie na Monte Alban (Białej Górze) siedzibie starej cywilizacji Zapoteków siedząc na schodach jednej z piramid.
zdjęcia asi 235

Wśród podróżniczek były trzy mamy z córkami, w różnym wieku od nastoletnich do dorosłych. Dziewczyny również sobie przypadły do gustu. Wszystkie ciekawe świata podróżniczki z wielką energią na poznawanie. Miałam szczęście……….
zdjęcia asi 965

Meksyk i Gwatemalę można opisać takimi zdaniami: Kraje są przepełnione soczystymi barwami: przyrody, strojów Indianek zamieszkujących stan Chiapas, owoców o dziwnych kształtach i jeszcze dziwniejszych smakach. Dalej pięknych gwatemalskich nakryć głowy ludzi zamieszkujących okolice jeziora Altitlan. Każda wioska słynie ze swojego nakrycia głowy i swojego eleganckiego stroju, w którym chodzi się na co dzień. W końcu dla wielbicieli starych cywilizacji soczyście bujna dżungla i ukryte w niej dumne piramidy Tikal (Gwatemala), Palenque.(Meksyk)…

A Belize? Opiszę je tak by Wasze serce, a może i ciało chciało się tam znaleźć. Granatowo-zielonkawe ciepłe Morze Karaibskie. Wszechobecny luz Murzynów,Mulatów mówiących w środku krajów hiszpańskojęzycznych tylko po angielsku, wielkie homary z grilla i snorkling z wspaniałymi stworami świata podwodnego od rekinów (na szczęście roślinożernych) po żółwie, wielkie płaszczki i cudną rafę z niezliczoną ilością ryb o barwach tęczy i kształtach jak stwory z science fiction. Dla nurków raj w słynnej na świat Blue Hole jaskini morskiej rafy koralowej Morza Karaibskiego.
Mam nadzieje, że poczuliście koloryt Ameryki Środkowej i na chwilę zapomnieliście o niebezpieczeństwach jakie tam czyhają.

Jako pilot wyprawy byłam dobrze poinformowana i zdawałam sobie sprawę, gdzie jadę. Gangi narkotykowe, rozboje w biały dzień (Gwatemala zajmuje 118 miejsce w rankingu światowym złej famy podobnie jest z Meksykiem.)
Do podróży trzeba się przygotować i jeśli w głowie Waszej macie samodzielne podróże po Ameryce Środkowej i Południowej podpowiem Wam, że ja czułam się tam bezpiecznie.
Podstawą poczucia bezpieczeństwa jest znajomość języka hiszpańskiego
Ułatwia nie tylko negocjacje ceny, zasięganie informacji o atrakcjach, ale przede wszystkim możliwość kontaktów miedzy ludzkich Zaprzyjaźnianie się z tubylcami było dla mnie codziennością i z tej czasem wieloletniej przyjaźni rosło w siłę nasze bezpieczeństwo.


Wróg zrobi krzywdę, a przyjaciel ochroni 🙂 Takie jest moje motto podróżując!
Bardzo łatwo jest zaprzyjaźniać się z Latynosami Są otwarci, empatyczni, rozmowni i niebywale mili. Jak już się zaprzyjaźnią są szczęśliwi z posiadania długoletniego przyjaciela w gringo (chociaż samo słowo ma zabarwienie negatywne pochodzi z języka angielskiego green go home dot. zielonych mundurów amerykańskich)
Nauczyłam moje podróżniczki właściwie przewozić pieniądze. Byłyśmy przygotowane nawet na rozbój w biały dzień. Te pieniądze o większej wartości wraz z paszportem nosiłyśmy dobrze schowane (w cieniutkich saszetkach na brzuchu pod spodniami) Druga saszetka była widoczna równie napakowana, ale bardziej drobnymi i starymi kartami kredytowymi. To była saszetka przeznaczona dla złodzieja 🙂
Nigdy nie chodziłyśmy samotnie. Zawsze razem w grupie szczególnie w odległe miejsca typu miradory (punkty widokowe), boczne uliczki, okolice dworców, portów.
Nauczyłam ranne ptaszki pić poranną kawę czytając lekturę w oczekiwaniu na pozostałe towarzyszki podróży zamiast samotnie buszować po okolicy.
W Panajachel ugadałam się z policjantką i jej kompanem i eskortowali nas podczas wycieczki rowerowej. Nie dość, że byłyśmy bezpieczne to jeszcze w pewnym momencie jedna z moich podróżniczek wykończona podjazdami rowerowymi wsiadła na motor z policjantem a policjantka z nami pedałowała na rowerze. Trzeba jednak pamiętać, że policja jest skorumpowana, więc do wybrania dobrej ochrony (za napiwek) potrzebni byli mi moi przyjaciele z Panajachel.

Czekała nas długa przeprawa przez kraj. Eldin mój zaprzyjaźniony kierowca uzgadniał ze mną strategię przejazdu. Przez stolicę Gwatemali Gwatemalę City będziemy jechać rano Będą korki. Poprosimy policjantów o eskortę. I tak też się stało Łatwiej mu było załatwiać eskortę kiedy turystkami były same kobiety.

Jednak co to za wyprawa bez przygody I taka musiała się zdarzyć!!

Przyjechałyśmy do Livingstone Najpierw naszym busem potem motorówką z bagażami z Rio Dulce już rzeką o tej samej słodkiej nazwie (dulce znaczy słodki) przeprawiłyśmy się do murzyńskiej wioski. Zamieszkałyśmy w cabanas nad brzegiem Morza Karaibskiego. Mieszkańcy wioski byli ciekawi nas a my ich. I tak spędziliśmy wspólne popołudnie spacerując do 7 wodospadów w obstawie syna właściciela hotelu i naszego kierowcy, który pełnił funkcję opiekuna nie tylko w samochodzie. Został naszym przyjacielem . Mijaliśmy po drodze rybaków, którzy łowili krewetki, dzieciaki grające w piłkę na plaży i mieszkańców wykonujących codzienne czynności
Wieczorem zachciało nam się zakupów. Podjechaliśmy do centrum miasteczka taksówką na pace. Tym razem same. Było wesoło. W mieście najadłyśmy się do syta i nakupowałyśmy ozdób od lokalnych mieszkańców. Wszędzie mówili po angielsku To była nowość Pierwsze zetknięcie się ze społecznością mówiącą tylko po angielsku w hiszpańskojęzycznej Gwatemali jeszcze zanim dojechałyśmy do Belize (3/4 ludności to Murzyni i Mulaci).
Nagle podszedł do mnie kierowca taksówki. Trzeba jechać! oznajmił Będzie burza…..
Wsiadamy do samochodu Czeka nas ok. 20 minut jazdy Jesteśmy na pace. Zaczyna lać i leje mocno, tak mocno, że czujemy się jak pod prysznicem.
Nagle słyszymy pierwszy piorun i zaraz potem pojawia się jasność. Czuję się jak w kinie na thrilerze.
O rany krzyczę. Pukam do kierowcy, żeby się zatrzymał A on jedzie i jedzie. Serce bije mi jak oszalałe Liczę czas od kolejnych grzmotów do błysku W sumie nie ma przerwy. Burza jest nad nami Rozszalała się na dobre.
Dziewczyny nerwowo piszczą. Próbuję siebie uspokoić to tylko deszcz. Wreszcie nadszedł ten długo oczekiwany moment.

Wysiadamy, biegniemy pod daszek jakiegoś domku. A tam stoją jacyś nieznajomi. Jeden z nich wyciąga do mnie nóż i mówi give money ! dawajcie forsę. Natychmiast zdjęłam swoją saszetkę z szyi i wręczyłam ją dryblasowi. Podobnie zrobiła stojąca obok mnie dziewczyna. Krzyknęłam biegniemy! Dalej wszystko potoczyło się prędko. Do hotelu dobiegłyśmy mostkiem zawieszonym nad rzeką wpływającą do morza. Co chwila kucałyśmy modliłyśmy się, żeby żadnej z nas nic się nie stało…. ze strachu przed trzaskającymi piorunami. Dryblas nie miał nas po co gonić.
Udało się
Jest bezpiecznie!!!!! Dobiegłyśmy do hoteliku. Nasza gospodyni już czekała z ręcznikami i gorącą herbatą z rumem.
Burza ucichła, zaczęła się fiesta do białego rana. Nasza gospodyni urządziła nam lekcję salsy, na którą przyszli ciekawi nas mieszkańcy wioski. Jak się domyślacie w saszetkach były jakieś grosze 🙂 Nawet o tym już nie rozmawiałyśmy.
Livingstone wciąż wspominamy. Prawdziwa wakacyjna przygoda, która może się zdarzyć wszędzie.

Przyszedł mi na koniec do głowy taki aforyzm:

Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale nie buduje się statków po to by stały w porcie…
I tak my dalej jeździmy po świecie przygotowane i otwarte na kolejne przygody jednak starając się podróżować bezpiecznie!!.
zdjęcia asi 269

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s